Zwarta grupa, kilometry w nogach i naprawdę sporo przewyższeń! Tatry po polskiej stronie pokazały nam swoje prawdziwe oblicze — raz pochmurnie, raz deszczowo, a za chwilę słońce i widoki, dla których warto było się zmęczyć.
Była walka z podejściami, były długie kilometry, zmęczenie, ale przede wszystkim wspólna przygoda i piękno polskich gór. Nocleg mieliśmy tradycyjne w Murzasichle do którego zawsze chętnie wracamy.